metoda leczenia

Co jednak zrobić, gdy sportowcy poddadzą się terapii genowej podobnej do tej, którą zaproponowaliśmy jako metodę leczenia dystrofii mięśniowej? Produkt kodowany przez wprowadzony gen można wykryć jedynie w tkance mięśniowej, a nie we krwi ani w moczu; ponadto będzie on identyczny z jego naturalnym odpowiednikiem, IGF1. Tylko pobranie próbki mięśnia i zbadanie znajdującego się w nim DNA mogłoby wykazać, czy zawiera on syntetyczny gen lub niosący go wektor. okazuje się jednak, że nieszkodliwym wirusem AAV może być w sposób naturalny zainfekowanych wiele osób, dlatego pozytywny wynik testu nie mógłby być dowodem świadczącym o dopingu. A ponieważ większość sportowców niechętnie poddawałaby się biopsji mięśni tuż przed zawodami, ten rodzaj genowego dopingu mógłby pozostać praktycznie niewykryty. A czy nagły wzrost masy mięśniowej o 2040% nie byłby niebezpieczny dla organizmu? Czy siła mięśni rozbudowanych dzięki genetycznym manipulacjom byłaby na tyle duża, by złamać zawodnikowi kość lub zerwać ścięgno? Prawdopodobnie nie. Bardziej niepokoi nas odtwarzanie mięśni u starszych osób z kośćmi osłabionymi przez osteoporozę. U zdrowych, młodych osób proces wzrostu mięśni trwający tygodnie czy miesiące powinien dać szkieletowi wystarczająco dużo czasu na dostosowanie się do nowych warunków. To jednak tylko jedna z wielu wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa proponowanej terapii.